TEST – sprawdź czy jesteś Kwadratem !

Dziś oddajemy w Wasze ręce specjalny test, który pomoże Wam rozwiać wszelkie wątpliwości, co do tego kim tak naprawdę jesteście. Zapraszamy i odwagi !

TEST

Sprawdź czy jesteś Kwadratem.

1. Co wolisz:
A. Życie w trójkącie
B. Siedzieć w kącie
C. Śmiać się na okrągło

2. Twoja ulubiona stacja metra to:
A. Służew
B: Świętokrzyska
C. U nas nie ma metra, tyko autobusy. Zresztą ja mam samochód i chociaż ostatnio mi policja zabrała prawo jazdy, to dalej jeżdżę, tylko nocą i bez świateł.

3. Życie to dla ciebie;
A. To tylko sztuka
B. Przez park na bosaka
C. Klub cmentarny

4. Na bezludną wyspę zabrał/zabrałabyś:
A. Przyjazne dusze
B. Ciotkę Karola
C. Szalone nożyczki

5. Kto pod kim dołki kopie ten:
A. Wskoczy na pochyłe drzewo
B. Lubi prace na świeżym powietrzu
C. U nas nie ma metra

6. Dom to dla ciebie:
A. Miejsce nie ludzie
B. Ludzie nie miejsce
C. Kwadrat

7. Ludzie to dla ciebie:
A. Temu pan Bóg daje
B. Litwo ojczyzno moja
C. Kwadrat

8. Twoja ulubiona rozrywka to:
A. Dobry teatr w centrum
B. Dobre kino w centrum
C. Dobry parapet w centrum

9. Rozwiązujesz ten quiz bo
A. Jesteś w pracy i się nudzisz
B. Jesteś w domu i udajesz, że pracujesz przy komputerze
C. Lunatykujesz.

10. Gdybyś mógł/mogła inaczej odpowiedzieć na jedno z pytań, odpowiedziałbyś:
A. Tak
B. Nie
C. U nas nie ma metra, tyko autobusy. Zresztą ja mam samochód i chociaż mi ostatnio policja zabrała prawo jazdy, to dalej jeżdżę, tylko nocą i bez świateł.

A teraz czas na wyniki.
Jeśli masz najwięcej odpowiedzi:

A – To jesteś Kwadratem ! Wszystko w Twoim życiu jest podporządkowane temu tematowi.  U Ciebie w domu nawet woda wrze w temp. 90 stopni i pod kątem prostym.

B – Nie jesteś Kwadratem, ale możesz nim się stać. Wystarczy tylko, że przestaniesz łazić w kółko, usiądziesz w kącie  i zgasisz światło. Nie działa ? Widocznie jesteś nieźle  „rombnięty”. Ale to nic. Romb to przecież nic innego jak kopnięty Kwadrat.

C – U Was nie ma metra, tyko autobusy. Zresztą Ty masz samochód. A jak policja zabierze ci prawo jazdy, dalej będziesz jeździł swoim autem, tylko nocą i bez świateł.

Cokolwiek Wam wyszło: NIECH KWADRAT BĘDZIE Z WAMI ! ;)
Pozdrawiam Was serdecznie.
Łukasz Pawłowski.

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

JESTEŚMY MISTRZAMI KWADRATA !

To zawołanie nie jest może zbyt poprawne językowo, ale  jakże prawdziwe. Po szczęśliwych, dla wszystkich kibiców siatkówki w Polsce,  mistrzostwach świata, znawcy tematu podkreślali, iż jednym z powodów sukcesów polskiej drużyny był wyrównany skład. Czyli, mówiąc prościej, zawodnicy rezerwowi byli równie wartościowi jak gracze „pierwszej szóstki”.  I teraz pojawia się najważniejsze pytanie: gdzie w czasie meczu siatkówki, zawodnicy rezerwowi czekają na wejście na boisko ? Odpowiedź: Uwaga, uwaga… w KWADRACIE !!!

Wpis nasz wydawać by się mógł troszkę spóźniony ( rzeczone mistrzostwa zakończyły się tydzień temu), jednak my, ze swoim kwadratowym  podsumowaniem polskich sukcesów sportowych, postanowiliśmy poczekać aż do dziś. Dlaczego ? Coś nam podpowiadało, że kwadrat pomaga nie tylko siatkarzom, ale też kolarzom. No i proszę, wczoraj Michał Kwiatkowski został pierwszym polskim indywidualnym mistrzem świata w kolarstwie szosowym. Panu Kwiatkowskiemu gratulujemy serdecznie wielkiego sukcesu ( jak i całej polskiej ekipie biorącej udział w mistrzostwach ) i przypominamy nieskromnie, że nie ma na świecie takiego koła, nawet ze szprychami, którego z łatwością nie można by wpisać w jakiś większy KWADRAT.  ;)

Jeszcze raz pozdrawiamy wszystkich mistrzów świata i przypominamy, że i my odnieśliśmy w ten weekend wielki sukces. Otóż na XVIII Ogólnopolskim Festiwalu Komedii TALIA   2014 w Tarnowie nasz spektakl, „CIOTKA KAROLA 3.0″, otrzymał Nagrodę Publiczności !

Jednym słowem ( a właściwie trzema ) Polacy Mistrzami Kwadrata !

 

Łukasz Pawłowski

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

„Rolnik szuka żony” ? KAŻDY SZUKA ŻONY !!!

 

Jakie jest życie, każdy widzi. A kto to widzi, ten szybciutko szuka żony. Sklepikarz szuka żony z wyższej półki. Górnik szuka żony z wartościowym przodkiem. Glazurnik szuka kobiety wylewnej.  A w nowym polskim serialu kryminalnym pt.: „KAŻDY SZUKA ŻONY”, wszyscy jej szukają.

Otóż pewien Chemik szuka Żony która, łamiąc podstawowe zasady fizyki, nagle się ulotniła, niszcząc ich, tak bardzo organiczny, związek. Policjant też szuka Żony Chemika,  bo jak się okazało, ulotniła się ona z bardzo narkotycznym Dealerem samochodów. Tu na scenę wkracza,  Filmowiec który pomyłkowo trafił do Dealera samochodów, kiedy szukał heroiny ( bohaterki ) do swojego filmu.  Wtedy okazało się, że Żona Filmowca kręci ze Znanym Polskim Aktorem, który też  szuka Żony. Z kolei jego żona (aktorka) ostatnio była widziana w teatrze, na polu sztuk współczesnych. Po spektaklu wyszła z roli i do tej pory nie wróciła. Farmer, który na pracy na roli zjadł zęby, szuka Dentystki z kontraktem z NFZ.  A Narodowy Fundusz Zdrowia szuka każdej Żony, która poddała się leczeniu, nie mając ubezpieczenia zdrowotnego męża  ( to element misji ).

To jest opis tylko pierwszego odcinka. Dalej ma być ciekawiej i więcej, dużo więcej misji.

Ps. Ktokolwiek wie coś o zaginionej (Żonie/Misji) proszony jest o wysłanie esemesa na numer podany  poniżej. Niżej. Jeszcze niżej. Tak nisko, że niżej nie można.

Łukasz Pawłowski

 

Opublikowano humor/rozrywka, teatr kwadrat | Otagowano , , , , , , , , , | Skomentuj

MŁODZIEŃCZA WALKA O GODNOŚĆ, O SPRAWNOŚĆ, O PIŁKĘ.

Dzieci trzeba wychowywać, dzieci trzeba kształtować, dzieci powinny coś trenować. Na przykład piłkę nożną. No więc idziemy z synem na zajęcia piłkarskie dla dzieci w wieku od 6 do 10 lat.

Na początku dzieci sobie pykaja tę piłeczkę,”ja do ciebie ty do mnie”. Potem jakieś tam prowadzenie piłki, podania dłuższe, drybling. Po pewnym czasie jednak, dzielą ich na dwie drużyny i dzieci mają na wyścigi biec z piłką, slalomem miedzy palikami…
no … i  zaczyna się doping rodziców…
DAWAJ ! DAWAJ ! ROMEK ! TYMEK ! OSKAR ! ERYK ! GOTARD ! DAWAJ ! DAAAAWAAAAAJJJJ !!!!                                                                                                        Normalnie jak na żylecie (jedna z trybun na stadionie Legii Warszawa) !
Aż tu nagle:                                                                                                                                   TRENERZE !!! TRENERZE A TAMTEN GRUBAS OMINĄŁ PALIK ! COFNĄĆ GO !! COFNĄĆ DO POCZĄTKU !!!
A za chwilę:
A TA RUDA, bo były też dziewczynki, A TA RUDA  NIE SLALOMUJE !  OSZUKUJE !
Dziewczynka biega w tę i z powrotem i już nie wie w końcu co, gdzie i jak. Jedni rodzice, którzy mają dziecko w jej drużynie ponaglają dziewczynkę:
NO DAWAJ RUDA DAWAJ… PIERDOL* PALIKI !! WRACAJ  JUŻ !! WRACAJ !!!!
Drudzy rodzice:
RUDA OSZUKUJE !!! TRENERZE !!! ZAWRÓCIĆ RUDĄ !! RUDE TO WREDNE I CHCIWE I CHYTRE !!! ZABIIIIIĆ !!!! ZA-BIĆ RU-DĄ ! ZA-BIĆ RU-DĄ !!!
Dziewczynka upada i płacze.

Potem jest już mecz… Drużyny są ustalone, a tu jakiś tata wrzeszczy:
GRUBY DO TAMTEJ DRUŻYNY !!! ON BYŁ U NAS TYDZIEŃ TEMU !!! GRUBY DO NICH !!!
Inny rodzić wtedy:
CO DO NAS !!! NIECH TRENER GO USTAWIA GDZIE CHCE !!! NIECH BĘDZIE U WAS !!!!  Z RUDĄ  !!
Ale ruda już ma dość. Siedzi na kolanach u mamy, zajada parówkę i popija colą. Zaczyna się mecz. Widzę chłopca, który już jest tak zmęczony, że ledwo chodzi i chce usiąść, ale jego ojciec ma w tej kwestii inne zdanie:
DAWAJ ERYK DAWAJ !!!
Chłopiec już nie daje rady, ale ojciec do niego:
DAWAJ, DAWAJ ERYK ! NIE BĄDŹ BABĄ ! … JEDZIESZ DALEJ… ATAKUJ… ATAKUJ… WSTAWAJ… ZABIERZ MU PIŁKĘ… WALCZ… NIE DAJ MU … NIE DAJ…. KOPNIJ GO !!! NO KOPNIJ GO ERYK !!
Chłopczyk bierze rozpęd i jak nie walnie z rozbiegu jakiegoś innego dzieciaka. Tamten upada i w płacz. A tatuś Eryczka:
DOBRZE ! BARDZO DOBRZE !!! JAKI FAUL TRENERZE !!! WALKA O PIŁKĘ !!!

Ostatni gwizdek. Koniec meczu. Koniec zajęć.
Koniec.

* w naszym Blogu staram się unikać wulgaryzmów, chyba, że ich pojawienie się jest uzasadnione. Tu, wydaje mi się, że jest.

Łukasz Pawłowski

Opublikowano Bez kategorii, humor/rozrywka | Otagowano , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Skomentuj

WARSAW HORROR STORY

Opowiem wam więc inną historię.                                                                                                      W Warszawie pojawił się późnym wieczorem.  Droga z Krakowa jak zwykle była męcząca, a zwłaszcza dziś, w wigilię Bożego Narodzenia.

Najpierw pokręcił się trochę po mieście. Zastanawiał się, gdzie zacząć. Starówka wydawała się oczywistym wyborem, ale chyba jednak zbyt oczywistym. Bielany albo Ursynów oferowały z kolei dużą ilość potencjalnych ofiar na względnie małym obszarze działania. No i były tam windy. Ale okazało się, że na Mokotowie też były. Po za tym Mokotów, jego zdaniem, łączył w sobie, jakość terenową z atrakcyjnością frekwencyjną. Decyzję trzeba było podjąć szybko, bo nasz bohater był już naprawdę bardzo głodny.  Zadzwonił więc domofonem, zadzwonił swoim dzwoneczkiem na czapeczce i powiedział z uśmiechem do mikrofonu: „Wszystkiego najlepszego od bezdomnego”. Nacisnął na klamkę bramy, ale ani drgnęła. Odczekał chwilę. Nic. Cisza. Wybrał więc inny lokal. Kiedy usłyszał w głośniczku domofonu, roześmiane: „Taaaaaak?”- wiedział, że dobrze trafił. Jednak, żeby nie ryzykować dłuższego stania na mrozie powiedział tylko: „Wszystkiego najlepszego od poczty. Mogę wejść ?”. Nie rymowało się, ale podziałało. Usłyszał przeciągłe „bzzzzzzzzzzzzz”. Otworzył drzwi i wjechał windą na ostatnie, szóste piętro. Kobieta już stała w otwartych drzwiach. I na jego widok gęba rozdziawiła się jej od Białołęki po Ursynów.  Nie zdążyła dokończyć zdania: „W Krakowie o tej porze musi być…”, kiedy odgryzł jej palce najpierw lewej, a chwilę potem, prawej dłoni. Wszedł do mieszkania i odgryzał palce wszystkim napotkanym tam mieszkańcom stolicy. Bez względu na wiek, płeć, kolor skóry czy wyznanie.  Prawdziwy Europejczyk. I tak schodził piętro za piętrem pukał do kolejnych drzwi i odgryzał kolejne palce. Nikt nie zadzwonił na policję, bo nie mieli czym wybrać numeru. Ich palce przecież podlegały już nieuniknionym procesom trawiennym w jego powoli zapełniającym się żołądku. Kiedy ktoś w końcu przypomniał sobie, że ma w komórce funkcję głosowego wybierania numeru, Lajkonik dawno był już w drodze do Krakowa.  A może do Poznania… Nie pamiętam….

Łukasz Pawłowski

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

INNE MIASTO

 

Był super księżyc, były meteoryty z Perseidów, było pięknie. A może było groźnie ?  A gdyby było tak….

KOMUNIKAT

Mimo usilnych prób Zjednoczonych Sił Pokojowych, planetoida „MB – 18” ani o drobinę  nie zmieniła swojej trajektorii i ze stałą prędkością wciąż pędzi w kierunku naszej planety.

W BARZE

A – Według ostatnich obliczeń ma przypieprzyć gdzieś w USA.

B – Znowu. Szkoda ich.

A – No, szkoda… w sam środeczek.

B – Ale mają pecha.

A – A dziura…

B – Ten lej…

A – Tak, to podobnoż może mieć i kilkadziesiąt kilometrów.

B – Tak pan słyszał ?

A – Naukowcy wyliczyli.

B – Ale że w sam środeczek ?

A -  No.

B – To coś może nasuwać.

A – Co ?

B – Bo jak pan mówi, że w sam środeczek, no to wygląda to trochę jakby ktoś tak specjalnie…

A – Co specjalnie ?

B – No, że przycelował ktoś. Znowu…

A – Kto ?

B – Nie wiem kto, ktoś. Ci sami…?…

A – Ale kometą ?

B – Asteroidą.

A – Wszystko jedno. Tak czy siak, to się przecież nie da sterować.

B – A skąd pan wie, że nie ?

A – No przecież naukowcy mówili, że to jest taka część kosmosu, bardzo stara               część  kosmosu i że leci z bardzo daleka…

B – No patrz pan jaki niefart… leci sobie takie coś przez cały olbrzymi kosmos… miliony kilometrów… setki lat tak leci i leci… po drodze mija sobie planety gwiazdy i takie tam     inne co też tam latają i fruwają, a po tej całej niewyobrażalnie długaśnej kosmicznej    podróży, trafia akurat w USA, a nie na przykład w Afganistan… i to trafia nie gdzieś tam  delikatnie z boczku, tylko właśnie w sam środeczek, w dychę… no po prostu kosmiczny niefart…

A – Wie pan, może niedokładnie centralnie w środek, w taki geograficzny, ale co to za różnica… w środek czy bardziej w lewo… przy takiej tragedii ludzkiej nie do ogarnięcia, kto się będzie kłócił o parę kilometrów w te czy w te ?

B – Oczywiście ma pan rację, to wielka tragedia, ale różnica jednak jest, i to spora.

A – Różnica w czym ?

B – W tym czy spadnie na łeb mnie czy mojemu szwagrowi z Utah.

A – Faktycznie różnica jest. Bo jakby na pana to i na mnie. To porządny człowiek ?

B – Kto ?

A – Szwagier.

B – Znośny.

A – Bardzo pana przepraszam, ale myślę że jednak lepiej żeby na niego.

B – Oczywiście, że lepiej. Dla mnie dla pana, lepiej. Ale nie dla Tomka

A – Niech pan przestanie.

B – Co ?

A – Łatwiej mi znieść bezimienne ofiary.

B – Przepraszam, ale ja tej niewinnej, niezasłużonej śmierci będę musiał stawiać czoło przez  całe życie.

A – Ale to pana szwagier.

B – Tak. No i siostra.

A – Oj, niech pan już naprawdę da spokój. Trudno co zrobić ? To nie nasza wina. Po co to drążyć ? Nic nie poradzimy. Zresztą, w końcu to nie na nas leci.

B –  Na szczęście.

A – Na szczęście.

 

ŁUKASZ PAWŁOWSKI

 

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

MISTRZOSTWA ŚWIATA czyli TEATR JEDNEGO SPIKERA

Mistrzostwa świata w piłce nożnej mężczyzn uważam za…. zabawne ! A dzięki komu ? Dzięki Darkowi Szpakowskiemu ! Legendarny komentator, który swego czasu pożegnał się z TVP, powrócił parę lat temu. Ku wielkiej rozpaczy kibiców, którzy futbol traktują śmiertelnie poważnie.

Powrócił ze swoimi podsumowaniami meczu w 70 minucie meczu ( dla niezorientowanych mecz trwa ok 90 minut), a złośliwi piłkarze strzelają gole przed końcem spotkania. Nie robi to jednak wrażenia na Dariuszu Wielkim, wynik może uległ zmianie, ale „obraz gry nie”. Powrócił, ze zrozumiałym tylko dla siebie, wymawianiem nazwisk piłkarzy. Gdyby rodzice wiedzieli jak ich synowie nazywają się naprawdę, wielu zapewne nigdy by nie zainwestowało w rozwój sportowych pociech, bo z takim nazwiskiem to wstyd na mieście.

A dodatkowo w czasie tych mistrzostw wg Dariusza Wielkiego do składu Argentyny, po dokładnie 20 latach, wrócił boski Diego Armando Maradona ! Pięćdziesięcioczteroletni już wirtuoz futbolu miał, wg Pana Darka, zastąpić na boisku mało pożytecznego, młodszego mistrza futbolowej woltyżerki, Lionela Messiego. Wielokrotne powtarzanie przez legendarnego komentatora nazwiska Maradony, w chwili kiedy przy piłce był Messi, spowodowało potężnie załamania czasoprzestrzeni w wielu polskich domach. Inne ciekawe zabiegi komentatorskie Dariusza Sz. to np. : kończenie meczu po pierwszej połowie, czy ogłaszanie, że „to była najsłabsza pierwsza połowa w tym meczu”, albo ogłaszanie wszem i wobec w trakcie meczu, że „niewierzący opuszczają stadion” ( to podczas historycznej porażki, 1-7, Brazylii z Niemcami ). W tradycyjnie katolickiej Brazylii ilość niewierzących, wg Szpakowskiego, wzrosła dramatycznie, w ciągu 6 minut ( w 6 minut Niemcy strzelili Brazylijczykom 4 gole ). Jak twierdzi również słynny komentator, trenerzy podczas tego mundialu „zwracają na obrońców”…. i tak bez końca do końca…

Pomijając fakt wielkiej szczęśliwości z powodu braku na finałowym turnieju reprezentacji Polski ( i uniknięciu tam możliwej kompromitacji ), drugą wielką radością było słuchanie Mistrzowskiej Szkoły Komentowania Dariusza Sz. Dla tych którzy mają poczucie humoru i potrafią się zdystansować od swoich uczuć kibicowskich, oglądanie meczu z komentarzem Pana Darka, może zastąpić nieodżałowane programy Latającego Cyrku Monty Pythona. Mniej wyrozumiali widzowie mogą się poważyć na uruchomienie Latającego Telewizora Kibica. Bez homologacji. I bez sensu. Jak komentarze Pana Dariusza Sz.

 

Łukasz Pawłowski

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

SŁUCHAJCIE SŁUCHAJCIE SŁUCHAJCIE……

SŁUCHAJCIE SŁUCHAJCIE SŁUCHAJCIE……
Czyli dramat w Stumilowym Lesie

Występują Kubuś Puchatek, Królik, Tygrysek, Osiołek, Prosiaczek oraz Sowa i przyjaciele. Wszyscy, oprócz Prosiaczka, Sowy i jej przyjaciół, siedzą na małej leśnej polanie. Kubuś Puchatek grzebie machinalnie łapką w pustym już garnku miodu.

Kubuś Puchatek – to koniec

Królik – nie dramatyzuj. Coś się wymyśli.

Kubuś Puchatek – nic się nie wymyśli. Pszczoły się na mnie obraziły, gdy usłyszały nagranie na którym mówię, że są głupie bo nie jedzą miodu. I jak ja bym był pszczołą, to bym tylko robił miód i go jadł, robił i go jadł, robił i jadł, robił i…

Tygrysek – myślicie, że tu jest bezpiecznie ?

Osiołek – dziś już nigdzie nie jest bezpiecznie

Królik – przeszukałem polanę dość dokładnie i żadnej pluskwy nie znalazłem.

Kubuś Puchatek – i teraz nie chcą mi dać ani ,ani… ale nas załatwiła, co ?

Królik – nie chce mi się w to wierzyć, że taki numer nam wycięła.

Tygrysek – lepiej uwierz i zastanów się, co powiesz Krzysiowi, jak się dowie.

Kubuś Puchatek – Krzysiek jej nie uwierzy. W końcu jak można ufać komuś ,kto cały dzień śpi, a po nocy lata po lesie jak kot z pęcherzem.

Tygrysek – to głupie porównanie. Sikanie to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej.

Kubuś Puchatek – o boże nie bądź taki delikatny. A co Sowa…

Królik – i przyjaciele..

Kubuś Puchatek – i przyjaciele mają na ciebie ?

Tygrysek – a zaprosiła mnie kiedyś na wykład o wyższości kotowatych nad człekokształtnymi.

Kubuś Puchatek – no i ?

Tygrysek – no i najpierw mi wmawiała jaki to jestem super, ekstra, zajebisty…

Królik – no co ty mówisz ?

Tygrysek – ale to jej własne sowa… słowa…

Osiołek – Freud, Freud, Freud

Tygrysek – zamknij się ośle !

Osioł spuszcza głowę jeszcze niżej niż zwykle i milczy jeszcze bardziej niż zwykle. Tygrysek mityguję się.

Tygrysek – przepraszam. Żyję ostatnio w strasznym stresie.

Królik – tak jak my wszyscy

Tygrysek – no tak, ale ta dziw… latawica ma moje nagranie gdzie mówię, że Krzyś może mi skoczyć…

Kubuś Puchatek – no… mocne… ( pauza ) a ty Króliku co chlapnąłeś ?

Królik – powiedziałem moje zdanie na temat jego nóg…

Tygrysek – jakich nóg ?
Królik – Krzysia
Kubuś Puchatek – ojojoj….

Królik – że to kretyńskie, a wręcz idiotyczne, chodzić przez całe życie tak, że ci tylko widać nogi i to w krótkich spodniach. Ile on ma lat ? Jedenaście ?

Zapadła cisza. Nikt nie wie, ile lat ma Krzysztof.

Tygrysek – a co my o nim w ogóle wiemy ?

Królik – nic

Kubuś Puchatek – no pojawił się w Stumilowym Lesie, przyszedł do mnie, przyniósł miodek… wydawał się sympatyczny.

Nagle z krzaków wyskakuje zamaskowany Prosiaczek. Wszyscy podskakują przerażeni.

Prosiaczek – Siema smutasy !

Tygrysek – a walną cię ktoś kiedyś w ryja !?

Prosiaczek – wyluzuj… przychodzę z dobrą nowiną…

Prosiaczek staje dumny i wypina skromną pierś i mały ryjek.

Kubuś Puchatek – przestań się tak prężyć, tylko mów !

Prosiaczek – Przyjaciele wydali Sowę !

Królik/Puchatek/Tygrysek/Osiołek – prokuraturze ???!!!!!

Prosiaczek – nie ! na winylu !

Prosiaczek wyciąga z za pazuchy czarną płytę. Osiołek wyciąga z krzaków stary adapter na korbkę.

Osiołek – pamiątka ze starych dobrych lasów… czasów

Tygrysek – Fjord, Fjord, Fjord…

Zwierzęta zaczynają się śmiać, a z włączonej płyty słychać pierwsze dźwięki „Sova squad”

„ Słuchajcie, słuchajcie, słuchajcie

Ale nigdy przenigdy nagrać się nie dajcie…”

Zapada zmierzch. Opada kurtyna. Muzyka rośnie, zagłusza wszystko. Rozsądek, poczucie humoru, honoru… wszystko.

 
Łukasz Pawłowski
Teatr Kwadrat

UWAGA – Gramy cały Lipiec! ODWIEDŹ STRONĘ TEATRU KWADRAT

Opublikowano teatr kwadrat | Skomentuj

BLOG INTEGRACYJNY

Intensywność integracji pracowników na tzw. wyjeździe integracyjnym jest najczęściej odmierzana w specjalnych, wymyślonych na tę okoliczność, jednostkach – ml/os. dob. czyli ilości przyjętych mililitrów przez jedną osobę na dobę. Oczywiście im wyższy wskaźnik tym integracja lepsza czyli skuteczniejsza. Jest jednak pewien próg, po którego przekroczeniu zamiast oczekiwanej jeszcze lepszej integracji, następuje nagła i galopująca dezintegracja. Próg ten jednak trudny jest do obiektywnego wyznaczenia, gdyż każdy osobnik grupy integracyjnej, na innym poziomie ml/os. dob. osiąga stan bezpowrotnej dezintegracji, a zatem ogólny wyznacznik poziomu dezintegracji grupy jest właściwy tylko danej grupie i tylko w danym momencie procesu integracyjnego.

Trzeba podkreślić, iż wskaźnik ml/os. dob. jest przydatny nie tylko w wyraźnym określeniu kulminacji procesu integracyjnego, ale także można z niego skorzystać przy szacowaniu poniesionych na rzecz tego procesu, kosztów. Należy jednak przy tym pamiętać, że grupa integruje się zarówno w trakcie zbiorowego podnoszenia wskaźnika ml/os. dob. czyli w okresie wieczorno – nocnym, jak i w momencie, kiedy wskaźnik ten boleśnie spada na łeb na szyję ( głównie jednak na łeb ) czyli w okresie ranno – popołudniowym. Tak więc poniesione wieczorem i w nocy koszty po sumiennym podliczeniu trzeba jeszcze podzielić przez dwa wg wzoru ml/2os.dob . Wtedy otrzymamy przybliżony i najbardziej prawdopodobny koszt, jednej doby procesu integracyjnego, przypadający na jednego członka grupy integrowanej. Trzeba też pamiętać, że tak jak w okresie wieczorno – nocnym grupa łączy się najczęściej we wspólnym przeżywaniu radości i przyjemności, tak w okresie poranno – popołudniowym grupa bywa cementowana przez wspólne odczuwanie bólu istnienia, odwodnienia i częściowego uwędzenia górnych i dolnych dróg oddechowych. Pamiętajmy jednak o tym, iż dobrze przeprowadzona integracja warta jest wszelkich poniesionych kosztów finansowych i zdrowotnych, gdyż po pierwsze odsiewa element słaby zdrowotnie ( co może znacząco zmniejszyć straty pracodawcy z powodu zwolnień lekarskich i nagłych zastępstw ), element aspołeczny (co może ograniczyć straty pracodawcy, jeśli chodzi o czas jakiego grupa potrzebuje, aby zrealizować dany projekt ), a także raz a dobrze zintegrowana grupa, będzie znacznie tańsza do utrzymania na kolejnym wyjeździe integracyjnym. Ten ostatni punkt trudny jest do rzeczowego uargumentowania i wynika tylko z intuicji piszącego, a także prowadzonych od lat obserwacji rachunków gastronomicznych w przedsiębiorstwie, którego jest szczęśliwym i bardzo zintegrowanym pracownikiem.

Łukasz Pawłowski
Teatr Kwadrat

UWAGA – Gramy cały Lipiec! ODWIEDŹ STRONĘ TEATRU KWADRAT

Opublikowano teatr kwadrat | Otagowano , , | Skomentuj

TEATR OD KULISY DO KULISY SPORTU

Występują FIFAfka, Futbol, Colacola, Sędzia Kalosz i Brazylijski Skoczek Narciarski.

FIFAfka stoi na środku głównego rynku świata i krzyczy.
FIFAfka – Ludzie ! Ludzie ! Zapraszam na wielkie święto światowego sportu ! Tylko u mnie i tylko w tym roku światowy futbol wrócił do macierzy ! Można tak powiedzieć, bo jeśli nawet futbol urodził się w Anglii, to wychował się i dorastał właśnie tutaj, na gorących plażach Copacabany, na których właśnie…
FUTBOL – i na wilgotnych lianach amazońskiej puszczy.
FIFAfka – ty się gówniarzu nie wtrącaj, jak dorośli interesy robią, tylko idź ćwiczyć, żeby wstydu nie było. W domu porozmawiamy.
FUTBOL – ale co ja takiego powiedziałem panie FIFAfka, chciałem tylko…

FIFAfka łapie Futbola za łokieć i syczy nerwowo w ucho
FIFAfka – TATO !!!
FUTBOL – Co ?
FIFAfka – masz mi mówić tato, do cholery !
FUTBOL – ale ja nie mam taty, mam tylko mamę, Anglię w której to łonie poczęty zostałem przez niepokalanie kopnięcie
FIFAfka – nie masz ojca ?! tak ? a kto cię pokazał światu ? a kto zrobił z ciebie gwiazdę formatu Olimpiady ? co ? Matka Anglia, co to od pięćdziesięciu lat nawet półfinału mistrzostw nie powąchała !!?
FUTBOL – no nie
FIFAfka – a kto ?
FUTBOL – kibice ?
FIFAfka – ty ćwoku, jacy kibice ? Kibice, żeby cię wielbić muszą się najpierw o tobie dowiedzieć. A to właśnie ja sławię twą świetność, zdrowotność i rozrywkowość na całym świecie od lat ! Od lat !
FUTBOL – no i ?
FIFAfka – no i właśnie, dlatego masz do mnie mówić per tato, tatko, tatusiu, tatulu, do wyboru do koloru. Tylko nie ojcze bo ojcowie często wykorzystują swoje dzieci, a tatusiowie zawsze się z nimi ładnie bawią. O uśmiechaj się, goście idą. Weź zrób parę sztuczek żeby było wesoło jak podejdą.

Goście podchodzą, Futbol zaczyna żonglować piłką.
FIFAfaka – prawda, że zdolny ?
Colacola (znudzona) bardzo, bardzo… gdzie ja wiszę ?
FIFAfka – wszędzie ! Na banerach, na słupach, na szalikach, na budynkach, na autach, na płotach, na bandach…
Colacola(znudzona) a tak słyszałam, że tu niebezpiecznie… no i co z tymi bandami ?
FIFAfka – rozstawione
Colacola (znudzona) po kątach ?
FIFAfka – dokładnie
Colacola(znudzona) super. no dobra, a co my tu w ogóle robimy ?
FIFAfka – no mistrzostwa piłkarskie

FIFAfka wskazuje na wciąż żonglującego i uśmiechającego się Futbola
Colacola(znudzona) super. on tak długo może ?
FIFAfka – ile chcemy
Colacola(znudzona) super. Kto wygra ?
FIFAfka(zalotnie) to niespodzianka. nie mogę powiedzieć.
Colacola(groźnie) nie lubię niespodzianek. Kto ?!

FIFAfka nachyla się do ucha Colacoli i coś tam jej szepce.
Colacola(znudzona) super. A jak to zrobicie ?
FIFAfka – a mamy do tego sprawdzonych ludzi. Przedstawiam pani naszego człowieka oto : Sędzia Kalosz Który Popełnia Błędy, Bo Kto Ich Nie Popełnia A Mało Zarabia I Ma Wydatki.
Colacola – tak, w dzisiejszych czasach można ufać tylko komuś kto ma wydatki.
FIFAfka – to jest nasze motto !

Kurtyna opada, a przed kurtyną został Futbol, który dalej klepie i klepie i klepie te swoje „żonglerki” i wtedy podchodzi do niego Brazylijski Skoczek Narciarski.
Brazylijski Skoczek Narciarski – fajny ten twój stary
FUTBOL – to nie jest mój ojciec. On mnie tylko wykorzystuje
Brazylijski Skoczek Narciarski – serio ?
FUTBOL – no
Brazylijski Skoczek Narciarski – a mnie też by mógł
FUTBOL – nie. nie jesteś w jego typie. On nie lubi sportów zimowych. Boi się kataru.
Brazylijski Skoczek Narciarski – no to spadam
I Brazylijski Skoczek Narciarski skoczył w niebyt stylem V i do dziś go nie odnaleziono.

Łukasz Pawłowski
Teatr Kwadrat

ODWIEDŹ STRONĘ TEATRU KWADRAT

Opublikowano teatr kwadrat | Otagowano , | Skomentuj